Gdy ojcostwo staje się zbyt dużym wyzwaniem
Wiele ojców pragnie zajmować się swoim malutkim dzieckiem, jednak obawy przed zrobieniem krzywdy malcowi skutecznie ich od tego odwodzą. Zaczynają się czuć nieporadni i bezużyteczni. Takie uczucia towarzyszą także matkom - nowicjuszkom i nie ma w tym nic dziwnego. Wszak żaden kurs ani szkolenie na idealnego rodzica nie istnieje. Najlepiej więc zastosować się do znanego powiedzenia, że praktyka czyni mistrza. Nie angażując się w opiekę nad dzieckiem, młody tata nie tylko pogłębia swój strach i niepewność, ale i odbiera sobie szansę na wytworzenie niepowtarzalnej więzi z dzieckiem. Dlatego trzeba sobie uzmysłowić, że niemowlę nie jest tak kruche jakby się mogło wydawać i nie stanie mu się krzywda jeśli na początku tata będzie je nieco krzywo trzymał. Taki malec nie skrzywdzi też taty swoimi ocenami, bo po pierwsze nie ma żadnego odniesienia (nie zna żadnego innego ojca, z którym mógłby zostać porównany ten, z którym ma do czynienia), a po drugie jeśli ojciec będzie zaspakajał jego potrzeby, a przy tym będzie czuło miłość i dobre intencje, zaakceptuje go nawet z pewnymi niedoskonałościami. Ojcowie nie powinni też lekceważyć swojej intuicji, która wcale nie jest gorsza od matczynej. To, że ojcowie nie zawsze reagują na sygnały dziecka zgodnie z oczekiwaniami, spowodowane jest mniejszą ilością czasu spędzanego z dzieckiem. Wielu ojców kiedy już dojdzie do wprawy może nawet wykazywać większe zdolności rodzicielskie niż matki.